NR 23 JUŻ JEST !!!

KLIKNIJ  NA OKŁADKĘ! 
Image 
 

CO NA FORUM

REKLAMA | ZAMKNIJ

 

Z ARCHIWUM HISTORII BRISTOLU

CABOT CZY KOLUMB

Kto jako pierwszy odkrył Amerykę? Czy był to Krzysztof Kolumb, który dotarł w 1492 r. do Karaibów? Czy może Amerigo Vespucci, którego historia posądza o fabrykację faktów? Wiele…     ****CZYTAJ WIĘCEJ****

Gangsterski wynajem

Image Wystarczyło wprowadzić się do domu, wynająć pokój, zapłacić i dostać potwierdzenie na świstku papieru, by po niecałym miesiącu, miast obiecanego spokoju, przeżyć piekło. Dwukrotne włamanie do domu, wybita szyba w samochodzie, landlord straszący napakowanymi gośćmi bez karków i Polak, który zamiast przekazać pieniądze właścicielowi, zniknął. To historia ku przestrodze – jak dać się oszukać krajanowi.

Jakub Drożdżyk, niektórzy mówią, że ma na imię Paweł. Mieszka w dzielnicy Horfield w Bristolu, obecnie najprawdopodobniej przy Eden Grove (w okolicach Filton Avenue). Około 25-27 lat, 175 cm wzrostu, czarne krótkie włosy, czasami czesane na jeża, niebieska kurtka, jeansy, adidasy. Misiowaty koleś, który jest antybohaterem tej, niestety, opartej na faktach historii. Na faktach, bo jednym z poszkodowanych został niżej podpisany reporter “Gońca”. Ale po kolei.

Zabrał kasę i zniknął
W połowie grudnia w polskim sklepie w Horfield pojawiło się ogłoszenie następującej treści: “Do wynajęcia pokoje jedno i dwuosobowe w ładnym domu z ogrodem w okolicy Lockleaze. Internet dostępny od zaraz! Tylko 220 funtów od pary! Rachunki wliczone w cenę, bez depozytu! Nie czekaj!”. Wystarczył jeden szybki telefon i po niecałych 15 minutach można już było obejrzeć pokój. Nic nadzwyczajnego, wręcz ponura grobowa atmosfera. Ale za 110 funtów od osoby na miesiąc cudów oczekiwać nie można. Było jednak kilka mankamentów: brak łóżka, zamka w drzwiach, no i obiecanego internetu. – Nie ma sprawy, wszystko załatwię. Łóżko złożę jutro, jak tylko dostanę długie śruby. Zamek w drzwiach też żałożę, bo akurat pracuję w takiej firmie, gdzie mają tego od groma. A o internet zadzwonię w poniedziałek, to goście z Telewestu przyjadą w ciągu dwóch dni i wszystko będzie ok – powiedział Jakub Paweł Drożdżyk.

Tłumaczył niejeden raz, że jest głównym pośrednikiem landlorda, że na razie da potwierdzenie wpłaty za wynajem na kawałku papieru, a po 2 – 3 dniach przyniesie kontrakt, że musi dać pieniądze landlordowi, bo ten nie ma na rachunki. Że po prostu musi. Pięć osób dało pieniądze, troje zapłaciło też depozyt, którego miało przecież nie być. Nie minęły cztery dni, jak szósty z lokatorów, który wprowadził się jako ostatni, wpadł do domu z gorącym newsem. – Ten cały Kuba wziął ode mnie pieniądze i mówił, że bardzo się spieszy, bo jedzie do Polski. Ale nie martwcie się, bo po świętach na pewno wróci – usłyszeli mieszkańcy. A gdzie łóżko, zamek w drzwiach, internet? Na najbliższy czas można było o tym zapomnieć. Jak się potem okazało, na zawsze.

Dom wystawili na sprzedaż
Dni mijały, atmosfera była różna, a Kuba Paweł nie wracał. Domownikó
w ogarniał coraz większy szał, bo na rachunki, które miały być wliczone w cenę, szło tygodniowo nawet po 40 - 50 funtów. Tuż po Bożym Narodzeniu na trawniku przed domem pojawiła się tabliczka z agencji z wiele znaczącym napisem: na sprzedaż. Nikt nie wiedział, o co chodzi. Nie pomógł też telefon do agencji. – Przepraszam, ale takich informacji mogę udzielić tylko właścicielowi, a pan niestety nim nie jest – usłyszeliśmy w słuchawce.

Do połowy stycznia ludzie agencji odwiedzili dom dwa razy. Pokazywali chętnym do kupienia, jakiż to on ładny i przytulny. Kuby Pawła widać nie było, pojawił się za to Mr Malik, który podał się za... landlorda. I krzyczał, że od miesiąca nie dostał żadnych pieniędzy, a musi przecież zapłacić ratę w banku za dom. Nie pomogły nawet tłumaczenia, że pieniądze zapłaconono cwanemu Polakowi. – To skandal, gdzie moja kasa? Ja Kuby nie widziałem od miesiąca i nie obchodzi mnie, że mu zapłaciliście. Pieniędzy do ręki nie dostałem i to mnie boli. Dlatego, jeśli nie dostanę ich za dwa dni, naślę swoich kolegów gangsterów, którzy przetrzepią wam skóry. Nie chcę wam oczywiście tego robić, bo jestem dobrym człowiekiem, ale przygotujcie się już teraz na najgorsze – i tak mówił jeszcze kilkanaście razy. W sumie usta nie zamykały mu się przez prawie dwie godziny. Kiedy wyszedł, wśród domowników zapanowała nerwowa atmosfera. – Ja się chyba wyprowadzam – mówił jeden. – My zostaniemy, ale niech obniży czynsz – tłumaczyli drudzy. Zanim jednak landlord przyszedł po pieniądze, trzech nastolatków włamało się do domu.

Policja nie pomoże
Oszukując łatwowiernych Polaków ukradli dwa telefony komórkowe i 30 funtów. Wezwana policja rozłożyła bezradnie ręce. – Możemy ich poszukać, ale to jak grzebaniu w stogu siana za igłą. No chyba, że sami ich zobaczycie, wtedy od razu nas wezwijcie – powiedzieli funkcjonariusze. Zostawili numer sprawy i telefonu do siebie i odjechali. W międzyczasie domownicy próbowali wielokrotnie dodzwonić się do Kuby Pawła. Bezskutecznie. Wciąż włączała się poczta. 12 smsów wysłanych na darmo. Numery w Polsce też nie odpowiadały. Pewnego dnia jego "dobry znajomy" przyniósł jednak pocztę. To był wyciąg bankowy. Wynikało z niego, że niedawno Kuba Paweł wypłacał pieniądze z bankomatu zaledwie kilometr od miejsca, w którym mieszkaliśmy! Na chwilę obecną wiadomo, że nikt go od ostatniego razu nie widział, choć poszukiwania trwają (od jednego z jego byłych już kolegów dowiedzieliśmy się, że to nie pierwszy taki przypadek, w który Jakub Paweł oszukał Polaków; ponoć robi to cyklicznie, a na koncie ma już sześć takich akcji).
Landlorda, jak nie było przez miesiąc, tak teraz zaczął przychodzić codziennie. Pieniądze, pieniądze, pieniądze... Tylko o tym bez przerwy mówił. Na wieść o włamaniu na początku chciał obciążyć kosztami naprawy tylnych drzwi... domowników! Potem zmienił zdanie. – Czekam na pieniądze. Nie mogę w nieskończoność, bo bank mnie zabije. Mam jeszcze pięć innych domów i nie mogę cały czas siedzieć u was, więc się pospieszcie. Pamiętajcie, moi koledzy czekają tylko na znak ode mnie, by wpaść i zrobić tu bałagan – straszył.Najlepiej się wynieść
I przez kolejnych parę dni go nie było. Ujawnili się za to trzej angielscy nastolatkowie, którzy wybili szybę w samochodzie jednego z domowników. Policja znów bezradnie rozłożyła ręce. Może gdyby powiedzieć im wcześniej o groźbach, częściej by przyjeżdżali na patrole i do takich sytuacji by nie dochodziło.

– Halo, proszę nas wpuścić. Szukamy landlorda tego domu. Gdzie jest? – krzyczał przed drzwiami w czwartkowy poranek gość w czarnym płaszczu z parasolką. Przedstawiciel agencji. W ciągu trzech dni odwiedzał dom cztery raz i zawsze pytał o landlorda.

Zanim ten pojawił się po raz kolejny po pieniądze (jednym zawyżał opłaty za wynajem, innym zaniżał, raz chciał płacić council tax, potem zrzucał go na barki lokatorów, kręcił, kłamał i przyrzekał, że nie współpracuje z Kubą Pawłem) trzy osoby już opuściły dom. Trzy kolejne zostały. – Jest tanio i nie tak źle. Chyba zostaniemy, bo się przyzwyczailiśmy – powiedzieli. Nie pomogły tłumaczenia, że tu w grę wchodzą ciemne interesy, że gość nigdy nie da kontraktu, że nic nie jest tak naprawdę w porządku. Postanowili zostać, choć każdego wieczoru w okolicach domu kręcą się podejrzane typy.

Trójka, która poszła po rozum do głowy i wyniosła się z domu obiecała sobie, że Kubie Pawłowi nie popuści. Najpierw jednak musi go znaleźć. I cieszy się, że trwający półtorej miesiąca koszmar się skończył. – To ostrzeżenie dla innych Polaków. Nie ufajcie pośrednikom, najlepiej wynajmijcie dom od miejscowych. Polak zawsze Polaka oszuka. To smutne, ale prawdziwe. My już mamy nauczkę – mówią teraz.

Artur Rynkiewicz GONIEC POLSKI

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »

BRISTOLSKIE CIEKAWOSTKI

WÓDKA, PO KTÓREJ NIE BOLI GŁOWA ?
ImageDavid Nutt z Uniwersytetu w Bristolu opublikował projekt "zdrowej" wódki w czasopiśmie "Journal of Psychopharmacology". Brytyjski farmakolog twierdzi, iż wynaleziona przez niego substancja będzie działać tak jak zwykła wódka, ale wywoływać tylko niektóre efekty działania alkoholu, tylko te,które uważamy za miłe i pożądane. Po wypiciu mikstury będziemy czuć się zrelaksowani i weseli ( nie będziemy wszczynać awantur w trakcie imprezy) i unikniemy porannego kaca i chorób wątroby.
 

KOMENTARZ PRZED PÓŁNOCĄ

O SUBTELNOŚCI SPŁUCZKI

Przeczytałem gdzieś kiedyś, że rodzaj ludzki dzieli się następująco: na orłów i na tak zwanych dziobaków. Pojęcie orła wydaje się być wystarczająco jasne, dziobak natomiast jest to taki drób, który dziobie sobie równo wszystko to, co mu podsypie życie. Bez wyjątku…     ****CZYTAJ WIĘCEJ****