NR 23 JUŻ JEST !!!

KLIKNIJ  NA OKŁADKĘ! 
Image 
 

CO NA FORUM

REKLAMA | ZAMKNIJ

 

Z ARCHIWUM HISTORII BRISTOLU

CABOT CZY KOLUMB

Kto jako pierwszy odkrył Amerykę? Czy był to Krzysztof Kolumb, który dotarł w 1492 r. do Karaibów? Czy może Amerigo Vespucci, którego historia posądza o fabrykację faktów? Wiele…     ****CZYTAJ WIĘCEJ****

A jak trafi się wolne...

Image W Anglii wolne świąteczne dni nazywane są Bank Holiday. Jest ich w ciągu roku zaledwie kilka. Dlatego pracujący na emigracji Polacy starają się je jak najlepiej wykorzystać. Artur Tatarczyk od kiedy pamięta, pasjonował się przygodami Robin Hooda (ale nie tego, którego kreował Kevin Costner, tylko Michael Praed zastąpiony po zakończeniu pierwszej serii przez Jasona Connery’ego, zresztą syna Seana Connery’ego). Zawsze chciał odwiedzić Sherwood, małą wioskę, gdzie Robin się urodził, Nothingham, gdzie walczył z szeryfem i Guy’em z Gisbourne czy Stonehenge, gdzie zginął. Niespełniony sen! I nagle teraz, kiedy ma to wszystko dosłownie pod nosem (od słynnego kamiennego kręgu Stonehenge dzielą go dwie godziny drogi), jeszcze się tam nie wybrał. Dlaczego?

Wszystko od zera- Od razu po przyjeździe człowiek czuje się, jakby wszystko zaczynał od nowa. I tak faktycznie jest. Zostawiasz w Polsce dotychczasowe życie wraz z mieszkaniem i znajomymi, a tu wszystkiego dorabiasz się od zera. Musisz więc kupić sobie talerze, sztućce, garnki, pościel, czasem łóżko – wzdycha Artur i zaraz dodaje: - Biegasz więc do Ikei, Tesco, Asdy czy innego hipermarketu i kupujesz wszystko to, na co cię aktualnie stać. Trzeba też zajechać do polskiego sklepu, poczytać ogłoszenia, kupić „Newsweek”, „Wprost” czy „Politykę”. A kiedy wpadasz do domu, jest późny wieczór. Tak, w pierwszych miesiącach raczej się nie myśli o wypadzie za miasto – śmieje się.Na całe szczęście teraz jest inaczej. W Bristolu jest ponad pół roku, mieszkanie umeblowane, sprawy urzędowe pozałatwiane. Jest więc czas, by pojechać do muzeum, nad morze czy gdzieś dalej w Anglię. Albo pójść na imprezę. Tak Artur zamierza spędzać wolny czas. A jak wykorzustują go inni Polacy? – Najczęściej, gdy przychodzę z pracy, padam na twarz. Ranne wstawanie mnie dobija. Ale ostatnio zebrałem się w sobie i zacząłem biegać. Kupiłem dres i codziennie robię 15 mil. Oprócz tego pompkuję, brzuszkuję i podciągam się na drążku. To w tygodniu, w weekendy zazwyczaj oglądam filmy, czytam gazety i książki, a potem jadę do polskiego kościoła. I tak mi schodzi wolny czas – mówi Mariusz Wyjuszczak z Bristolu. W samochodzie ma przyczepioną polską flagę, a na piersi nosi czasami koszulkę z białym orłem. Poszedłby do jakiegoś polskiego pubu, ale w Bristolu takowego nie ma. Dyskoteki też nie uraczy, dlatego razem z rodakami wpadnie czasami do angielskiego klubu w centrum. Jedynie co jakiś czas przyjeżdża tu „nasz” dj i zabawa rozkręca się na całego. Szkoda, że tak rzadko. 

Image Chcę objechać IrlandięWojtek Drewa siedzi w Irlandii już ponad dwa lata. Upatrzył sobie wypady za miasto. A dokłądniej uwielbia zwiedzać swoją nową ojczyznę. Ma setki, jeśli nie tysiące zdjęć na tle najróżniejszych pięknych krajobrazów, pomników i budowli Zielonej Wyspy. Postanowił objechać ją całą i udokumentować to w sieci. – Niedawno otworzyłem własną stronę internetową, na której zamieszczam zdjęcia ze wszystkich swoich wycieczek. To taki obrazkowy pamiętnik tego, co przeżyłem. Po co to robię? Żeby ludzie z Polski wiedzieli i widzieli, że na emigrację wyjechaliśmy nie tylko za pracą. Że jest też czas na przyjemności. Cieszę się, że się tu znalazłem. W Polsce nie miałbym szansy zobaczyć i przeżyć tego wszystkiego – pisze do mnie na Gadu – Gadu. Dostęp do jego strony mają nieliczni, zazwyczaj tylko przyjaciele. Kiedy jednak uda się już zalogować otwiera się przed nami świat widziany oczami fotoreportera, obcokrajowca, turysty, a co najważniejsze miłośnika przygód, pasjonata i kolekcjonera mocnych wrażeń.Niektórzy jednak nie podzielają optymizmu Wojtka. Jako najlepszą rozrywkę preferują całodniowe zakupy. Płeć piękna, gdy tylko wejdzie do galerii - handlowej oczywiście - spędza tam długie, naprawdę długie godziny (druga połowa w tym czasie pije kawę). Dziewczyny wydają zarobione pieniądze np. w Mallu. To największy bristolski wielkopowierzchniowiec z ponad setką małych sklepików, kawiarniami i fontanną. A w pobliżu McDonald’s, KFC, Burger King, Pizza Hut, Friday’s, chińska, grecka i meksykańska restauracja, a także wielkie kino. Prawda jest taka, że jak się wejdzie przed południem, to można wyjść dopiero wieczorem - tyle, że to już przecież nie tylko brytyjska specjalność Polaków, bo i w kraju jest podobnie.

Czasem procenty wystarcząSą i tacy, którym do wypełnienia weekendu wystarczą dwie zgrzewki polskiego piwa i impreza w domu przy dobrej muzyce. W polskim sklepie w sobotnie popołudnie najczęściej kupowanym produktem jest właśnie piwo (najlepiej sprzedaje się Tyskie, Lech, Żywiec i Żubr; wszystkie te marki można zresztą dostać już w angielskich hipermarketach czy w małych butikach u Pakistańczyków, którzy zamierzają w ten sposób przyciągnąć do siebie polską klientelę). Nie ma się czemu dziwić, niektórzy chcą w ten sposób zapić (albo zabić) tęsknotę za krajem. A wódka jest droga... Pół litra żołądkowej gorzkiej czy żytniej kosztuje między 13 a 15 funtów. Nie każdego na nią stać, jeśli zarabia się w okolicy 800 – 900 funtów, a trzeba opłacić pokój, wyżywić się i jeszcze wysłać pieniądze rodzinie.Obserwując zachowania i rozmawiając z przebywającymi na Wyspach Polakami można wywnioskować, że większość z nas nie przywykła do aktywnych form spędzania wolnego czasu. Najczęściej siedzimy w domu, odsypiając zarwane noce, surfujemy po necie, czytamy polskie gazety, uczymy się anglika, oglądamy filmy. I tak mija nam dzień za dniem aż do momentu, gdy na upragniony urlop wybierzemy się do Polski. Wtedy dopiero zaczyna się dziać...

ARTUR RYNKIEWICZ: arynkiewicz@yahoo.co.uk

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »

BRISTOLSKIE CIEKAWOSTKI

WÓDKA, PO KTÓREJ NIE BOLI GŁOWA ?
ImageDavid Nutt z Uniwersytetu w Bristolu opublikował projekt "zdrowej" wódki w czasopiśmie "Journal of Psychopharmacology". Brytyjski farmakolog twierdzi, iż wynaleziona przez niego substancja będzie działać tak jak zwykła wódka, ale wywoływać tylko niektóre efekty działania alkoholu, tylko te,które uważamy za miłe i pożądane. Po wypiciu mikstury będziemy czuć się zrelaksowani i weseli ( nie będziemy wszczynać awantur w trakcie imprezy) i unikniemy porannego kaca i chorób wątroby.
 

KOMENTARZ PRZED PÓŁNOCĄ

O SUBTELNOŚCI SPŁUCZKI

Przeczytałem gdzieś kiedyś, że rodzaj ludzki dzieli się następująco: na orłów i na tak zwanych dziobaków. Pojęcie orła wydaje się być wystarczająco jasne, dziobak natomiast jest to taki drób, który dziobie sobie równo wszystko to, co mu podsypie życie. Bez wyjątku…     ****CZYTAJ WIĘCEJ****